Bezruch

Jest coś co męczy bardziej niż wszystko. Coś co męczy bardziej niż najdłuższy bieg. Niż zmaganie ze złą pogoda. Niż odkrywanie siebie. Niż pomysły na kolejny obiad.


Bezruch.


Bezruch życia.  Zawias. Zawieszenie. Bezruch, brak dziania się.  Niech dzieje się dzieje się.  Brak nowego,  brak czynności,  brak pisania i tworzenia. Brak najboleśniejszy ze wszystkich. Bezruch.


Niech w moim życiu dzieje się.  Niech będzie ruch. Dosłownie i metaforycznie.  Niech będą zmiany.  Niech będę ja. 


Przecież w bezruchu zamiera się.  Umiera się.  Przecież nie da się żyć bez ruchu?  Niech będzie rytm, kreacja i dobro. Niech będą ludzie.
Najgorszy jest bezruch. Najgorsze to nic nie robić i trwać.  Trwać bez ruchu i bez nadziei.  W beznadziei.  


Niech będzie wiosna i zima.  I zima i wiosna.  Niech zmienia się,  niech będzie ruch i zmiana.  I wiem, że żyje ja. Póki mogę ruszyć.  Ruszyć ze skrzyżowania w stronę słońca.  



Dodaj komentarz  

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.