Czym jest smutek? Jak sobie z nim radzić?

Smutek jest jak smok,  który chce cię pożreć.  Wydaje się,  że jest tak duży, że nie da mu się rady.  Nadchodzi znienacka i atakuje.  A ty stoisz, patrzysz i wydaje ci się,  że nie masz szans, że musisz dać się pożreć.

Łzy pomagają smutkowi odejść.  Łzy przynoszą ulgę i nową nadzieje.  Najbardziej smutkowi przeszkadza… zaproszenie go przed siebie. Nazwanie go po imieniu i powiedzenie sobie, na głos,  samemu przed sobą-co cię boli? Co tak naprawdę cię uwiera? Co cię smuci? Stanie w oko w oko ze smutkiem go peszy. Złości.  On wtedy ucieka. Nie ma racji bytu. Jak gdyby widzi,  że to nie ma sensu.
Kiedy negujesz smutek,  udajesz, że go nie ma dajesz mu siłę.  Wzmacniasz go. Udawanie przed sobą nie ma sensu. Skoro jest we mnie smutek, to ok. Ale skąd się pojawił?  Co naprawdę mnie tak smuci? Co mąci mój spokój?
Według mnie smutek to ból duszy. Duszy, która pragnie się cieszyć.  Z jakiegoś powodu nie może.  Najczęściej jest to brak miłości.  Może też być brak wybaczenia.  Tkwienie w miejscu. Brak konstruktywnego zajęcia.  Nie jakiegokolwiek. Takiego, które jest pisane właśnie nam i dla nas. Takiego, które jest w nas. Czasami smutek wynika z naszego ciała,  którym brakuje oczyszczenia i podstawowych witamin.
Jak poradzić sobie ze smutkiem?  Zapytać siebie o przyczynę.  Prawdziwą przyczynę. Może ukrytą potrzebę,  pragnienie. Znaleźć czas dla siebie. Poznać siebie. Zadawać pytania swojemu sercu i Sile Wyższej.  Nauczyć się kochać.
Jeśli smutek przyjdzie, zaakceptować go. Bo on jest tylko po to, by coś ważniejszego zakomunikować,  przekazać.  A odkrycie tego to już połowa sukcesu.  Przecież jeśli jest problem,  to jest i rozwiązanie.  Nazwanie problemu to pierwszy i najważniejszy krok w drodze do przemiany.


Dodaj komentarz  

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.